wtorek, 4 listopada 2014

Truchtem cofamy się do czasów inkwizycji, kiedy to osąd przybierał formę jednostronną, los oskarżonego był oczywisty, a szopka sądowego anturażu dodawała tylko smaczku.
Takie oto przepisy weszły w życie z  2011 rokiem, kiedy podstawa demokracji została zachwiana. W życie wszedł pozew w trybie wyborczym.  Mój przypadek jest tutaj... nie do końca prawidłowy. Sama winnam sobie i rościć względów nie zamierzam. Martwi mnie jednak kondycja logiki naszych zbolałych umysłów. A raczej jej tymczasowy (miejmy nadzieję, że nie stały) zanik. Kiedy profesję piewców słowa pisanego, tudzież mówionego - można od tak.... "nobilitować" do rangi pasożyta.