piątek, 22 lutego 2013

Kilka lat temu było prościej. Irytowałam się, siadałam do kartki papieru, nakreślałam kilka słów i dłonią zasłaniałam oczy, następnie usta, by już nic nie mogło ulec zmianie. Obecnie dopuszczam do siebie zbędny natłok myśli, niewiele śpię i udaję, że wiem, co chcę wyrazić i w jaki sposób. Pieprzenie
Winą obciążamy brak czasu. Współistniejemy z czasem, czas współistnieje z rozrywkami, te z kolei z niepohamowanymi pragnieniami, kaprysami i WYMAGANIAMI i koło się zamyka. Jesteśmy zgubieni.

Dla przyjemności polecam ludziom lekturę Nietzschego. Chociaż sama, kiedy przerzucam kartki, zastanawiam się, po co właściwie to robię. Wczorajsze dwie butelki napełniły się winem, jedna z nich miała dzisiaj problem, by wydostać się z łóżka. Druga z kolei piekła ciasteczka i poprawiała makijaż.

środa, 20 lutego 2013


Mogłabym pisać długo, wzniośle i nie na temat. A może jednak z tematem, o tym, że otaczam się chorymi ludźmi. Przestaję generalizować! Krótkie podróże pociągami sprawiają mi przyjemność, dłuższe mniejszą. Te drugie pozwalają mi ostatnio wiedzę książkową wcielać w życie. Zwłaszcza męskie zezwierzęcenie, a może niemożność zapanowania nad swoim popędem seksualnym. Nie wyszłam bez szwanku. Niekonwencjonalnie niemiłe wspomnienia, połamane paznokcie i zbity bark. Opis rodem scen gwałtu. Pozornie niewinna walka z zmrożonymi drzwiami. Wsadzę sobie gdzieś opis romantycznego zimowego pejzażu. Okres pierwszych opadów wzbudzał we mnie podniecenie pięcioletniego dziecka. Obecnie śnieg to każdorazowe torsje, po wydostaniu się z ciepłego pomieszczenia. Nie śpię i namiętnie przyklejam swój policzek do szyby. Czytanie idzie mozolnie, pisanie nieskładnie, myślenie nawet nie drga. Czyżby były to symptomy beztroski? Bezsilności, niemocy, lenistwa i głupoty.
Tylko tutaj pozwalam sobie na przywłaszczenie określenia "głupi", bo i po co przenosić to na grunt poza wirtualny, burzyć tym samym tę przepiękną afirmację życia i wyprowadzać ludzi z błędu. (jaki błąd?!)

Trafiłam dzisiaj na pytanie w komentarzu, które kilka miesięcy temu pojawiło się na takim tworze z pokaźnym albumem zdjęć; Tak z natury jesteś oschłą, protekcjonalną suką, czy tylko od święta? - 
Bez wątpienia pytanie okazało się pochlebstwem. Tym bardziej głupota nie może do mnie przylgnąć  


 e; piję alkohol, niczym mężczyzna, jak? Jak to taki szpak, który kołysze się raz w jedną, raz w drugą stronę i wygwizduje sprośne piosenki.

piątek, 15 lutego 2013


Upijamy się samotnością, wędrujemy tam, gdzie ponoszą nas nogi i drwimy z pozornego pojęcia ograniczeń.
Nie sypiamy, nie jemy i bawimy się życiem, obracając jego pierwiastki w nieporadnych ze zmęczenia dłoniach. Zakochuję się, na ustach coraz częściej pojawia się zlepek liter, które chcą zasugerować percepcji, że moment dookreślenia jest już bliski. Ponownie dostaję to, czego chciałam.

Zacofanie, uwstecznienie synonimem dystansu kopulującego z drwiną. Niedobra Ty

środa, 13 lutego 2013

Wolę tkwić w samotności, niż w naiwności

sobota, 9 lutego 2013

Tryk, a może tak trik. Kufel staje się coraz głębszy, zamiennie z kubkiem. Lampek do wina jeszcze nie posiadam. I tak czytam, oglądam i kontempluję z procentem śmiałym. Jakbym dostrzegała w tym jakikolwiek ratunek. Zwyczajnie rozwiązuję język z nieprzyjemnego supła i paplam, co tylko ślina mi na język przyniesie. Rzadko sprowadzam się do żalu. Przeprowadzam z kolei serię kompromisów i sporo słucham na swój temat. Problem tkwi w tym, ze nie umiem jeszcze ustosunkowywać się do nowalijek z domieszką dystansu. Chłonę informację niczym gąbka, przetwarzam, analizuję i zasypiam przygważdżając je do siebie na dłużej.