sobota, 15 grudnia 2012

Zawsze dostaję to, czego chcę. Nie wiem, czym to jest uwarunkowane. Przynajmniej nie powinnam narzekać. Nie narzekam. Tato, naprawdę jestem aż tak twarda?

piątek, 14 grudnia 2012

M, obok zasłuchuje się w kolędy aranżacji Braci. Chyba nawet nastraja mnie to nieco świątecznie. Chociaż oczekuję świąt. To wyjątkowy moment, kiedy widujesz ludzi, z którymi nie dzielisz życia, chociaż bardzo byś tego chciał. Ja tęsknię za dialogiem, bo od kilkunastu godzin krzyczę w sobie, otwierając niemo usta. Chwytam drobinki powietrza i je wypuszczam. Zastanawiam się, jak długo jeszcze świadomie zamierzam się upadlać, aby w końcu poznań granice swojej wytrzymałości. Nie czuję nawet elementów skraju mojego wyczerpania. Testuję, smakuję, oglądam i z dnia na dzień w moim umyśle pogłębia się pustka.
Muszę się dookreślić,

czwartek, 13 grudnia 2012

Czy człowiekowi mogą towarzyszyć jakiekolwiek wyrzuty sumienia, przy kopaniu własnej mogiły?
umieram,

wtorek, 4 grudnia 2012

Ganiam niczym szaleniec po miejskiej dżungli. Nie dbam o siebie, nie jestem prawdziwa i coraz częściej tęsknię za mamą, niczym przesłodka pięciolatka. Każdy wiek jest dobry na tęsknotę.
Ostatnio wciągam na siebie brzydkie koszulki, zakładam płaszcz, czasami uda mi się dobrać skarpetki do pary i maszeruję po ulicach niczym ołowiany żołnierz, by nie wariować w łóżku. Czasami dławię się płaczem, ale właściwie nigdy nie płaczę. Pod czaszką nagromadziła się spora pula myśli, które dręczą, męczą i równie dobrze mogłyby okryć się mianem błahostek. Chociaż błahostka jest pojęciem względnym.
Ty do mnie nie mówisz ostatnio. Nie wiem, czy powinnam spakować torbę i wyruszyć w Polskę, w poszukiwaniu równowagi. Ostatnio wyruszyłam. Spokoju nie zyskałam, a przekonanie, że prawdziwość bawi się ze mną w chowanego. Nie śpię. A przyszłość z dnia na dzień jest coraz bardziej niepewna.

Nie mam pionu. Leżę i nie umiem odpoczywać.