piątek, 29 czerwca 2012


Najłatwiej byłoby wyciąć uciskającego guza i odciąć kontakty z plagiatem. Ewentualnie podciąć mu żyły i przyglądać się, jak długo jest w stanie utrzymać się przy życiu.
Wisielcze palce i czasami umysł.

niedziela, 17 czerwca 2012


Zastanawiam się.

Nie czuję zbyt wiele. Coś, co nie sprawia mi przyjemności, prowadzi jedynie do szewskiej pasji, przy każdorazowym przewrocie stronic (pysznych). Bezsilność wywołuje we mnie mieszane uczucia. Nie pozwala funkcjonować w sposób, w jaki bym chciała. Pościel tonie w słonych potach, ja z kolei tonę w tomach opasłych. Tworzymy z łóżkiem błędne koło, wspieramy się, czasami wspiera nas wypożyczalnia - bez większego sensu, może z jakimkolwiek celem (założeniem - bądźmy szczerzy). Tydzień, może dwa, a konwulsje wchłaniać będę w porze obiadu, wydalać w porze śniadania. Pisanie sprawia mi problem. Wyrażalność niewyrażalnego, zawsze niewyrażalność. Marność nad marnościami...

Wszyscy jesteśmy biskupami, studiujemy na włoskich uniwersytetach i pochodzimy z odległego nam Baroku. We wtorek, opowiesz mi o moich słabościach, ja przyjmę je godnie, jak na człowieka sukcesu przystało, wychodząc z gabinetu uśmiechnę się triumfalnie ( choć to nie triumfy są przedmiotem naszych epok) i przechodząc obok parku, wskoczę do sadzawki, spektakularnie się w niej topiąc. Poczuję ulgę zapewne - krótkotrwałą.


Chcę spokoju, czy to tak wiele ??

sobota, 9 czerwca 2012

Tematem głównym mogłaby być perystaltyka jelit, ewentualnie Nowa Heloiza Rousseau, truskawki po osiem złotych za kilogram, Mistrzostwa Euro, które wzmagają produkcję żółci w organizmie. Stylistyka nie jest moją przyjaciółką, a ja nie potrafię spójnie ujmować przedmiotu swojej udręki.

Czekam na moment, kiedy po raz ostatni w tym miesiącu zaczerpnę odrobinę powietrza, przechadzając się korytarzami Maiusa, a następnie ją wypuszczę ze spokojem. Chodzi właściwie o pozbycie się świadomości naznaczonego przymusu, spełnienia kilku punktów z wyżej zaprzysiężonej listy. Później zatęsknię. Choć mam cichą nadzieję, że będę przechadzać się korytarzami zupełnie innymi. Może lepszymi.

Tymczasem tęsknię po Tobie moja przygodo - ostatnimi czasy nieustawiczna.