poniedziałek, 21 maja 2012

Dochodzi do spięć na tle pokoleń. Choć to tylko przykrywka. Głównym celem naszej pogawędki były pieniądze. Twój sposób myślenia, rodem z ciemnogrodu. Naprawdę przykro mi, że to piszę. Tkwię, w tumanach pyłku, kurzu, który do mnie przylega, który zalega mi w drogach oddechowych, zapycha płuca i ogranicza dostęp tlenu. Kurz, zwłaszcza w ryzach Oświecenia nie przeszkadza na tyle, bym musiała poprzez konwulsje wypraszać tlen. Ty nadal uważasz, że pływam w piwie animuszu, utożsamiam się z wyspą i spijam litry pochwał nie robiąc zupełnie nic. Z błędu wyprowadzać cię nie mam zamiaru. Ja cieszę się dobrą opinią w swoich oczach i wiem, jaka jestem, niezależnie od pryzmatu bycia po prostu.

piątek, 11 maja 2012


Nie znoszę dobrze hałasu, który ukradkiem, miarowo prześlizga się przez uchylone okno.

poniedziałek, 7 maja 2012


'quod me nutrit me destruit' - kiedy czytam o "pro-ana", żałuję że Marlowe jest brany aż tak dosłownie do świadomości jego "wyznawców". Ewentualnie sens jego myśli jest źle spożywany. Propagatorzy najwyraźniej wyzbyli się owej świadomości konsekwencji swoich działań. Duch opuścił ciało. Imago, kokon, odwłok, bezwład i ktoś nabiera powietrza do płuc. Otoczka porusza się we wszystkich kierunkach świata, unoszona przez podmuch nieświeżego powietrza.

Siedzisz przy barze, prosisz o kufel piwa, pół kufla, w końcu rezygnujesz podparty wrażeniem, że jednak nie masz nań ochoty. Przyglądasz się rosłym mężczyzną. Odpychają cię ich wpuklenia w twarzach, zakrwawione oczy, przepite spojrzenia i odór wódki, który po pewnym czasie pozwolił ci na pogodzenie się z zaistniałą sytuacją. " Pijany warchoł, myślisz. Sarmata tej gorszej generacji, albo zlepek jego przywar, które ulokowały się w kilku zespojonych ze sobą członach. Humanoid, to chyba określenie zbyt delikatne."


Jestem przerażona. Pozwól mi przetrwać, ponagl czas, by stał się łaskawszy.Wynagrodź mi to przestrzenią bez twarzy, które znam zanadto.