sobota, 17 marca 2012

Powielanie jest drażniące. Drażni, jak setki śmierdzących odczynników chemicznych.Kokon pajęczyny, zmartwienie, które pozornie mnie nie dotyczy. W tym wypadku to nieistotne.
Ja przechodzę, obchodzę, częściej biegam, mijam, nie odwracam się, a szkoda. Barierki metalowe, bierki, szyny, puszki, kaprys, oda do białego, którego nie sposób było zdzierżyć kilka lat temu. Brakuje mi tego. (zabrzmiało, niczym "Tęskno mi Panie"). Spoglądasz na mnie, później obejmujesz wzrokiem kilka wypowiedzianych bez smaku słów i wyobrażasz sobie niezwyczajowość. Coś bardzo niewygodnego zawisło w powietrzu.
Terminologia śledcza, stan faktyczny, kiedy odrywa się skrupulatnie od macierzystego, pierwotnego protoplasty i zyskuje wiele nowych znaczeń i określeń...

środa, 14 marca 2012

Okropny dualizm natury ludzkiej. Kiedy walczysz ze swoim cynizmem. Po co ? W imię czego ?
Niezależnie od tego, do czego zechcesz się "ustosunkować", zawsze przegrywasz z realizacją swoich pragnień. Ewentualnie ze zdrowym rozsądkiem. Dobrze jest czasami COŚ podobnego posiadać. Ośmiomackowy twór, o barwie zielonej. A ja nadal przed oczami mam ósemkę. Tak trudno jest mi się z siebie wyleczyć. Te i podobne słowa coraz częściej roztrzaskują się o ściany, nie pozwalają zasnąć. Później podróżują ze mną tramwajem, wybierają miejsce obok, na auli i nie pozwalają skupić się na tym, co względnie ciekawe jest.

/Rozkołysać masy potrafią syndykaliści i faszyści. Za ich sprawą pojawia się nowy człowiek pospolity, który nie chce drugiemu przyznać racji, ani nie pragnie sam mieć racji, lecz po prostu jest zdecydowany narzucić swoje poglądy innym/

/Człowiek masowy, to ktoś, kto zadowala się pierwszą myślą, jaka przychodzi mu do głowy - uważając zarazem, że powinni ją podzielać wszyscy (...), Bunt mas: Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o swej przeciętności i banalności, mają czelność domagać się prawa d bycia przeciętnymi i banalnymi i do narzucania tych cech wsztstkim./

/Sarmacka bulimia miała służyć swoiście anorektycznej rezygnacji z wchłaniania nowoczesnych pokus./

Pyszności wyniesione z biblioteki,

piątek, 9 marca 2012

Mam ochotę na pewną dozę cynizmu. Regułą jest, iż to, na co miewam ochotę ostatnio, zwyczajowo się spełnia. Dlaczego nie miałabym sztandaryzować się cynizmem ? Nie chcę budzić się rano, uważać na słowa, na zapominanie. Chcę zapominać. Przekroczyłam granice "dobroczynności" i szeregowałam elementy priorytetu rosnąco. W końcu budynek harmonii runął.

Skrót informacyjny.
czwartek, ósmy dzień miesiąca, dzień kobiet. Zwrotnice zapchały się tulipanami. Tramwaje uginały się pod ciężarem kwiaciarni, zarówno tych tunelowych, jak i nietunelowych. Było zbyt ostentacyjnie, typowo. Tulipany zajęły miejsce ponatykanych na pale serc, z okresu walentynek na przystanku Kórnickiej. Tramwajowy środek transportu zawiódł. Podobnie było z systemem bibliotecznym, który skrócił swoją dzienną żywotność.
piątek, spędziłam wśród żarówek [wśród dziennej ciszy]. Skończyłam z kolei na paradoksalnych rozmowach o życiu. O tym mówi się najchętniej, niezależnie od tego, czy ściskasz w dłoni szyjkę z piwem, czy niekoniecznie.
Mężczyźni wydawali się mniej nadęci, widziałam kilku Możdżerów, nie śmiałam podejść.

Ulegam kaprysom. Zmieniam bieg historii, bieg działania. Ty tkwisz tam, ja nadal spajam narządy, by móc stanąć na własnych nogach. Ewentualnie pozbyć się turkawiczych skrzydeł, wyrastających prężnie z łopatek, niemniej moralnych, niż kręgosłup.

To życie ze mną jest niestabilne. Zwłaszcza, kiedy przebywamy w Bombaju [kątem u Kapuścińskiego] i zamieszkujemy budynki z cerkiewnymi zadaszeniami.

sobota, 3 marca 2012

Utknęłam w prywatnym aware, z papierami na podłodze. Zapomniałam butów, nie biegam. Urocze, gdy poloniście brakuje słów, a litera "j" nie domaga na klawiaturze. Nie czuję się polonistą, ergo po co właściwie do tego nawiązywać ? Romantyczni bohaterowie przenikają stronnice książek, które prawdopodobnie wyrzucę, sprzedam, spalę, albo zakopię. Kim jest romantyczny bohater ? To czasownik. Romantyczny bohater nie może być jakimkolwiek podmiotem. Tak jakby scalić utopię z realią. Banalne, oklepane, brzydkie ..
Może niekoniecznie brzydkie, ale moje kubki smakowe tego nie kupują.
Gdybym miała nazwać uczucie, które na mnie oddziaływuje, może we mnie tkwi, byłaby to po prostu beznamiętność. Ironia podtrzymująca pobliski mur prawą stopą. Spoglądam, obserwuję, nie dostrzegam. Żałosna permanencja.