sobota, 29 października 2011

W oddali pobrzmiewa sobie nie kto inny, jak Nosowska, z repertuarem Osieckiej. Bo dzisiaj jest mi zielono, poniekąd spokojnie i niezrozumiale. Przechadzałam się po okolicznych ścieżkach i scieżynkach - nie zauważyłam zmian. Wypuszczałam ciepłe opary z ust, marzłam, zwłaszcza robiły to moje dłonie, maszerowałam niczym żołnierz i poczułam chęć 'powrotów'. Nie myślę nadto konstruktywnie, kiedy trzymam książeczkę z "Wyznaniami". Robię to w momencie ruchu, myślę i w zamian otrzymuję potrzebę nakreślenia kilku zdań. Pamięć jest funkcją, substancją ulotną, stąd i moje powroty bywają nagłe.

Nie wiem, czemu służy retrospekcja, zwłaszcza ta, która burzy harmonijny tok myślenia, wprasza się gwałtem i pozostawia w zamian uczucie tęsknoty, ewentualnie pustki. Kraj lat dzieciństwa, małoletnia M, słoik czekolady wyjadany palcem. Czemu ma to służyć ? Może to swego rodzaju rozliczenie. Nie dostrzegam następstwa. Z drugiej jednak strony myślę, że mamy za mało czasu na obycie się z potęgą RACJONALNEGO. Mężczyzna niewątpliwie nieprzyjemny, szpakowaty i bez gustu.

Odbijam się od ścian, drażni mnie postawa ich pionowa, jak najbardziej szczera. Drażnią mnie meble, postury niezmienne osób mi bliskich, powietrze, anomalia termiczna - całkowicie względna. Krzycz : "zawyj ze mna!' Szpikulec umiejętnie przenika skrzydełka moich żeber, pozwala odczuć ból i świadomość pomyłki.

niedziela, 16 października 2011

Chwyć mnie za dłonie i pokaż poranne uczucie.

Z pewnością brak jakiegokolwiek uczucia, właściwie emocji, ludziom, którzy podróżują popołudniowymi pociągami. Kiedy ciężar walizki przerastał masę mojego ciała, chciało mi się płakać z bezsilności i ogromu schodów do pokonania. Stoisz, przyglądasz się, uśmiechasz. Co mi po Twoich błazeńskich uśmiechach ? Pokazujesz, jaki jesteś ważny, a zarazem zakreślasz aureolę nad moją ważnością. Imjpertynencko, właściwie, tak jak lubię pochłaniasz rysy mojej twarzy. Jednak nie zmniejszyło to ciężaru walizki. Spuściłam wzrok i ruszyłam dalej, popychając koła, połączone nierozerwalnie z rączką. Oddałam się w wir rzekomego wyzwolenia i feminy, która bądź co bądź, czasami jest mi bezpodstawnie zarzucana. Nie przejawiam traz jakiegokolwiek wyrazu dumy. Czasami po prostu nie rozumiem. Upodlenie - niekoniecznie, jednak rozmaitość mentalności na pojedyńczych krańcach świata.


Z Tobą omówiłabym nawet torię względności Einsteina, czy różnicę w poglądach między Freudem, a Jungiem. Zabrakło nam kilku nocy i mnie apetytu na alkohol.

czwartek, 13 października 2011

Post 78. Kiedy czytam mniejsze książki, niż te, które powinny spędzać mi sen z powiek, kładę palec na usta i odczuwam smutek. Mała żółta książka, dużych gabarytów, z połyskującym, hardym grzbietem. Kiedy połykam słowa, mam pragnienie słuchać słów podobnych na codzień. I żadna melodia nie jest w stanie oddać mojego samopoczucia, które zatacza się z każdą minutą. Zarówno z powodów czysto zdrowotnych, niepewności, która dołuje i braku ramienia obok, by móc położyć dłoń w momencie, kiedy kolana w pół zgięte nie chcą się podporządkować i wyprostować. Za dużo zdań nadrzędnie złożonych. Nie potrafię składać zdań banalnych, z czasownika jednego wyłącznie, odcinając się od zbędnych często określników. One pozwalają mi siebie wyrażać - moją naturę, która, jak twierdzą liczni psychologowie nietytułowaniu, jest czysto introwertyczna ze skłonnościami do depresji. Skąd tyle smutku we wszechświecie, skoro mamy mnożące się pokłady czekolady, ewentualnie sypkiego kakaa ??

Krzyk, pisk, trzask. Nie chce mi się słuchać, słyszeć muszę

piątek, 7 października 2011

dziwnie umniejszamy rzeczy w momencie, kiedy chcemy wyrazić je słowami. Posłużyłam się Maeterlinck'iem, bo tak wygodniej i skrzętniej.

Teraz kwestia poznania. Możemy nawiązać do poznania pośredniego ? Niezwykłość nie straciłaby na wartości, a proces ten mógłby być długofalowy. Będzie ?

poniedziałek, 3 października 2011

Jestem zbyt wysoka, by móc w tłum się wtopić. Boję się. Uleciała ze mnie 'prozaiczna niezwykłość', którą kultywowałam jeszcze do niedawna setki kilometrów stąd. Zdziwaczałam. Może jednak mentalnie wrosłam w asfalt. Przestałam zwracać uwagę na przesuwające się wskazówki zegarów. Właściwie po co nam tyle zegarów w jednym pomieszczeniu ?? Godzę się na ograniczanie mojej wolności osobistej, zatracam beztroskę - czasami. Można poddać się terapii przeciwstawnej do terapii afirmacji ?? Odtajać od nadwyżki dobrych słów, kierowanych do siebie. Jestem nieskładna i często zwyczajnie 'nie wiem'.