środa, 30 marca 2011

Biegam i potykam się o rozległe konary drzew,
flamastrem czerwonym zakreślam krąg,który właściwie mnie nie dotyczy.
Pan M. krzyczy, Pani K. przygląda mu się badawczo i nie potrafii wysunąć jakiejkolwiek diagnozy.
" Pan musi być cholerykiem,.." do cholery, cholerykiem cholernym.
"Musi "zaciera się z "może". " Może"z kolei zaciera się z "chyba". To z kolei ponownie staje się falą niepewności i zawiedzenia.

Pies odłogiem leży, spogląda na człony,które przesuwają się raz w prawo, DWA w lewo. Spogląda, milczy. Czasami chce zabrać głos. Chwyta wtedy dodatkowe drobinki tlenu, odniesie się do swojego istnienia tylko po to, by móc usłyszeć " zamknij się". Ja rozumiem. Pokora nie jest koniecznością, a wyłącznie obroną.
Bronimy się przed zniekształceniem z zewnątrz, które deformując kształt naszych myśli, przekształca je w skuteczną broń.

wtorek, 29 marca 2011

Gdy mówiłam, że moje łącze uszne jest sprawne od pół roku, mówiłam szczerze. Za szczerze, do tego stopnia, że mam z nim aktualnie drobny problem.
Przekroczyłam próg domu, czułam pot, który spływał mi po plecach.., jednak takie, czy podobne "smaczki" zostawię dla siebie. Doszłam do wniosku, że wysiłek fizyczny jest dobry, lepszy właściwie od wysiłku umysłowego. Co ważniejsze, sprawił mi radość. Przekraczam śmieszne " bariery", mimo to czuję się zwycięzcą. Las, igły,świerki, sosny, Weronika, fala zimnego powietrza, marudzenie.

Za kilkadziesiąt dni stanę przed pewnym faktem, dość zabawnym, niemniej istotnym. Roześmieję się mu w twarz, zanucę " don't let me down"beatlesów, a w życiu...
napiszę niejedno zdanie, kupię butelkę dobrego wina, nie sikacza, jak miałam w zwyczaju robić to jeszcze kilka lat temu i będę zatrzymywać w nozdrzach te igły i świerki.

                                                                                                                                                                 M.

wtorek, 22 marca 2011

Wyzwolona żona, wydaje się być jedynie pozornie wyzwoloną. Wyzwalać się od zachowań, które narzucają jednostki, również  POZORNIE wyżej uorganizowane, prościej - wyzwalać się od złych ludzi. Twoje pozorne wyzwolenie opiera się na trywialnym tłumaczeniu. Ty wyzwolona nie jesteś, Twoje lęki nie pozwalają Ci szybować w przestworzach i zmyślać króliczków, chomiczków, grzybków, kotków i piesków, z lepkiej piany, która od czasu do czasu pojawia się na niebie. Muszę przyznać, że ostatnio udaje jej się być rzadkością, w naszych progach.

Nie jestem pewna, czy rzeczywiście natręctwa są natręctwami. Niektóre zachowania, pozwalają mi zachować twarz, bądź po prostu ją trochę urozmaicić. Gdy stoję na korytarzu, który mieni się od ciepłego koloru ścian, wyobrażam sobie, jak musi wyglądać wnętrze pomieszczenia, które przepełnione zimnem, pozbawi mnie komfortu. Podnoszę kąciki ust, śmieję się dyskretnie, dyskretnie mniej, by móc śmiać się w GŁOS. To wina rosnącego napięcia i zdenerwowania. Czym ?? Dobre pytanie.
Poniedziałki są supłami na żołądku, okresem nieprzyjaznych spojrzeń, słów, które wypowiadamy ze smakiem, które wydają się realne wyłącznie w chwili mówienia. Nieistotne z kolei trzy godziny później. Płacz uśnieża ból. Co jednak, gdy nie mamy nań jakiejkolwiek ochoty ??

Wydawało mi się, że zima jest okresem, który niesie na sobą pewną ideę, nieszablonowe myślenie, otępienie czasami, zamyślenie, smutek, niebanalność. To letarg, uśpienie zmysłów. Czekam na błękit przestworzy i rozprostowanie skrzydeł.

piątek, 18 marca 2011

środa, 16 marca 2011

Choć brzmi to plytko, płytkim nie jest. Wystarczy odrobina zainteresowania, by koło toczyło się w odpowiednim kierunku. Muzyka pokarmem dla duszy, dla ciała. Bo gdy połykasz dźwięki, to co w lodówce, wydaje się tak bardzo nieosiągalnym i nieznaczącym.
Gdy Różewicz pisał, że miłość zaciera się z nienawiścią, miał rację. Miał rację również w tym, że nadzieja pozwala na to, by stan zagubienia i poczucia oszukania nie trwał w nieskończoność. Ja nie znalazłam mentorów, którzy w sposób jednoznaczny wskazaliby mi drogę. Nie znalazłam, bo i nie szukałam. Przynajmniej nie tych z krwi i kości.

Napadła mnie ochota, by dementować i tłumaczyć wszystko to, co ma prawo swojej bytności No dobrze, chociażby wyłącznie to, co ma prawo swojej bytności i jest w zasięgu mojego wzroku.

sobota, 5 marca 2011